Teleoperacje „z Belgii do Warszawy”. PIM MSWiA znów przesuwa granice chirurgii na odległość

To już nie jednorazowy eksperyment, ale powtarzalna praktyka. 2 września zespół Państwowego Instytutu Medycznego MSWiA przeprowadził dwie kolejne teleoperacje: dr n. med. Paweł Wisz wykonał radykalną prostatektomię, a prof. Piotr Suwalski – pomostowanie aortalno-wieńcowe. Chirurdzy siedzieli przy konsolach w belgijskiej Orsi Academy, a robot operował pacjentów w Warszawie. Odległość ~1300 km i opóźnienie transmisji ok. 30 ms pozwoliły na płynne, bezpieczne prowadzenie zabiegów; obaj pacjenci czują się dobrze. To druga taka demonstracja Polaków w ciągu miesiąca – po sierpniowych telezabiegach na linii Gdańsk–Warszawa.

Chirurg w Melle, robot w Warszawie – jak to możliwe?

Operacje odbyły się w oparciu o platformę robotyczną wdrożoną w PIM MSWiA podczas pilotażu telechirurgii. W praktyce „mózg” systemu – konsola i sterowanie – znajdowały się w Belgii, skąd do Warszawy płynęły precyzyjne komendy ruchu, a w drugą stronę – obraz z pola operacyjnego w jakości umożliwiającej decyzje co do cięcia i szycia. Kluczowa była latencja: przy ~30 milisekundach odczucie „opóźnienia ręki” jest znikome, co mieści się wyraźnie poniżej progów uznawanych w literaturze za bezpieczne dla teleoperacji (zwykle <100–200 ms). To różnica jakościowa względem dawnych prób na łączach o setkach milisekund zwłoki, które utrudniały precyzję ruchu. W tym układzie dyrekcja instytutu akcentuje nie tylko aspekt technologiczny, ale też organizacyjny: pełne procedury bezpieczeństwa, łączność pod nadzorem ekspertów cyber i zgodę bioetyczną.

Po co telechirurgia?

Resort i instytut mówią wprost: zdalne operacje poszerzają dostęp do chirurgii robotycznej tam, gdzie brakuje doświadczonych operatorów, a w sytuacjach szczególnych – oddzielają miejsce chirurga od strefy ryzyka. W praktyce oznacza to, że renomowany specjalista może operować pacjenta setki czy tysiące kilometrów dalej, bez konieczności relokacji zespołu. To ważne także w ujęciu obronnym i kryzysowym – gdy warunki w terenie nie pozwalają bezpiecznie pracować na miejscu, a okno terapeutyczne jest wąskie. Sierpniowo-wrześniowe zabiegi PIM MSWiA są w Europie pierwszymi klinicznymi teleoperacjami, w których zarówno operatorzy, jak i pacjenci znajdowali się na kontynencie europejskim (wcześniej łącza z Europy najczęściej prowadziły do pacjentów poza Europą). To kierunek, który polska robotyka zaczęła właśnie zagospodarowywać.

Od demonstracji do sieci teleoperacyjnej

Skoro powtórzenie się udało, stawką staje się skalowanie: stałe, testowane łącza pomiędzy ośrodkami, szkolenie zespołów i ujednolicone procedury odpowiedzialności oraz triage’u przypadków na „tele-” i „on-site”. Na horyzoncie jest też wpięcie telechirurgii w rosnący ekosystem chirurgii robotowej w Polsce, który w 2024 r. wykonał około 17,1 tys. zabiegów w asyście robotów (głównie urologia i ginekologia), lecz wciąż cierpi na nierówny dostęp między regionami. Właśnie tu teleoperacje mogą „połączyć kropki”, pozwalając najlepszym zespołom udzielać świadczeń szerzej niż dotąd. Z punktu widzenia pacjenta liczy się jedno: czas i jakość – a powtarzalne telezabiegi to krok ku temu, by jedno i drugie było przewidywalne niezależnie od kodu pocztowego.

Źródło:

  • https://www.mzdrowie.pl/fakty/lekarze-pim-mswia-wykonali-kolejne-teleoperacje-za-pomoca-robota/
  • https://www.gov.pl/web/pimmswia/specjalisci-chirurgii-robotycznej-z-pim-mswia-przeprowadzili-pierwszy-zabieg-telechirurgiczny-pomiedzy-szpitalami-w-europie
  • https://politykazdrowotna.com/artykul/pierwsze-historyczne-n1904735
  • https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC9536636/
  • https://www.europeanurology.com/article/S0302-2838%2822%2902709-9/fulltext
  • https://www.mzdrowie.pl/medycyna/raport-chirurgia-robotowa-2025/