Tylko zintegrowany łańcuch opieki – od miejsca urazu, przez ewakuację i blok operacyjny, po intensywną terapię – daje szansę uratowania maksymalnej liczby żołnierzy i cywilów w czasie wojny. Takie przesłanie płynie z wypowiedzi gen. broni, prof. Grzegorza Gieleraka, dyrektora Wojskowego Instytutu Medycznego, i towarzyszącego im raportu „Bezpieczni w czasie kryzysu”. Generał apeluje, by równolegle do modernizacji wojska wzmacniać „tarczę medyczną”, a więc kadry, infrastrukturę, logistykę i łączność. Wskazuje też, że w perspektywie 18–24 miesięcy da się zbudować ogólnokrajowy, standaryzowany program szkoleń dla medyków „na czas W”. Sygnał jest prosty: przygotowania trzeba zacząć natychmiast – w oparciu o istniejące ośrodki i bez przerywania bieżącej opieki.
Co to znaczy „zintegrowany łańcuch opieki”?
Według gen. Gieleraka o skuteczności systemu w warunkach konfliktu decydują trzy twarde zasoby: liczba łóżek intensywnej terapii, dostępnych bloków operacyjnych oraz zespołów medycznych gotowych do pracy 24/7. To one wyznaczają realny pułap, ile osób można uratować – niezależnie od heroizmu pojedynczych lekarzy. Raport WIM porządkuje z kolei cztery filary bezpieczeństwa medycznego państwa: logistykę medyczną, zasoby i kompetencje kadrowe, interoperacyjne systemy łączności/informatyczne oraz odporną na kryzysy infrastrukturę szpitalną. W praktyce oznacza to m.in. rezerwowe OIT-y i bloki operacyjne „do odpalenia” bez zatrzymania codziennych świadczeń, a także gotowe do użycia kanały łączności kryzysowej, gdy zawiedzie cywilna sieć. To nie teoria – to lista zakupów i zadań, które trzeba zrealizować na poziomie państwa i województw.
Szkolenia „na czas W” w 18–24 miesiące
Dyrektor WIM proponuje ruszyć od zaraz z ogólnokrajowym programem szkolenia i recertyfikacji personelu, opartym na sieci już działających ośrodków symulacji. W ciągu maksymalnie dwóch lat można przygotować standaryzowane kursy od poziomu przedszpitalnego, przez medycynę ostrą, po intensywną terapię – tak, by w kryzysie dyżury, linie segregacji i sale operacyjne były obsadzone ludźmi o potwierdzonych kompetencjach. Równolegle raport rekomenduje „utwardzenie” szpitali (schrony, niezależne zasilanie, strefy dekontaminacji) i uspójnienie łączności między cywilnym a wojskowym systemem dowodzenia medycznego. Całość ma składać się na jedną „tarczę medyczną”, której nie zbuduje samotnie ani MON, ani MZ – potrzebny jest duet obu resortów i planowanie z wyprzedzeniem. To także zadanie dla wojewodów, którzy mają włączyć zasoby wojska w regionalne plany zabezpieczenia.
Gdzie jesteśmy dziś? Bolesne liczby i priorytety
WIM przypomina, że punkt startu nie jest komfortowy: tylko 8 proc. szpitali ma pełne zaplecze do działania w warunkach zagrożeń, a realne systemy dekontaminacji i izolacji epidemiologicznej działają zaledwie w pięciu województwach. To wzmacnia tezę, że najpierw trzeba „domknąć podstawy” – od sprzętu i zasilania po cyfrowy kręgosłup wymiany danych. Do tego dochodzą wnioski z Ukrainy: współczesne pole walki to prędkość, zasięg i precyzja – a więc więcej rannych w krótkim czasie i dłuższe łańcuchy ewakuacji. Szanse rosną, gdy cały system działa jak jeden organizm: szybkie rozpoznanie, sprawny transport, gotowe sale i zespoły w dyżurze oraz intensywna terapia, która „nie puchnie” po pierwszej dobie. Wtedy deterrence i odporność państwa to nie slogan, lecz policzalne zdolności.
Źródło:
- https://www.pap.pl/aktualnosci/gen-gielerak-tylko-zintegrowany-system-pozwoli-ratowac-i-leczyc-podczas-wojny
- https://www.rynekzdrowia.pl/Finanse-i-zarzadzanie/O-tym-ilu-zdolamy-uratowac-ludzi-decyduja-trzy-czynniki-Wywiad-z-szefem-Wojskowego-Instytutu-Medycznego%2C275142%2C1.html
- https://politykazdrowotna.com/artykul/gen-broni-gielerak-n1850733
- https://www.termedia.pl/mz/Potrzebujemy-tarczy-medycznej-na-wypadek-wojny%2C63799.html